Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mongolia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mongolia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 września 2014

wyprawa Chiny 2012 - cz.5: Chiny (Chengde i Syczuan)


Chengde

Z Pekinu wybraliśmy się do stosunkowo niedaleko położonego Chengde, by zwiedzić świątynię Puning Si (chociaż niemałą atrakcją jest tutaj także Świątynia Putuo Zongcheng). Jako ciekawostka: w Chengde spaliśmy w kawiarence internetowej, gdyż wszystkie tańsze hotele dla bogatych białych takich jak my były niedostępne i nikt nie chciał nam wynająć pokoju... Taka dziwna polityka wobec turystów - albo płacisz dużo albo nie śpij? Czy może nie chcieli żeby turyści oglądali biedę w tych tańszych hotelach? Nie wiem. Tak czy inaczej na drogi hotel nie chcieliśmy się decydować, a że zauważyliśmy, że panowie w kawiarence internetowej swobodnie "wbijają gwoździa" przed ekranami - poszliśmy w ich ślady. Za niedopłacone godziny nawet nie chcieli rano kasy, kochani :D


Puning Si - Świątynia Powszechnego Spokoju
XVIII-wieczny klasztor zbudowany w mieszanym, chińsko-tybetańskim stylu, mieści 22-metrowy posąg bogini Guanyin uosabiającej współczucie. jest to podobno największa drewniana rzeźba na świecie. ma 42 pary rąk, w których trzyma różne atrybuty, waży 110 ton.

W chińskiej części kompleksu.

piątek, 19 września 2014

czwartek, 18 września 2014

wyprawa Chiny 2012 - cz. 2: Transsybir i Bajkał

Tak jak pisałam wcześniej, po dotarciu i zwiedzeniu Moskwy na 4 i pół dnia załadowaliśmy się do pociągu by przebyć trasę Moskwa - Irkuck legendarną Koleją Transsyberyjską.

I jest biljet! Odebrany w kasie po podaniu numeru rezerwacji i zdaje się potwierdzenia zapłaty. Dla zainteresowanych: kosztował około 500 zł.

czwartek, 26 lipca 2012

on the road again


za duzo by pisac.

dosc, ze dotarlismy w koncu do Mongolii, wczoraj caly dzien stopem spod granicy (zamykaja na noc!) z czworka wesolych Mongolow scisnieci na tylnym siedzeniu, zdazylismy juz poczuc tutejszy bezkres przestrzeni i popodziwiac piekne gory z rozrzuconymi wokol nielicznymi jurtami i stadami koni, krow i koz pasacymi sie gdzie popadnie. pieknie!!!
dzis lazenie po Ulan Bator, glownie w poszukiwaniu wedki, jutro wyjezdzamy w 'dzicz' na pare dni i Grzesiek chcialby cos zlowic :D pozniej Gobi i Pekin.

nad Bajkalem lalo i po pierwszym dniu, przemoczeni, wrocilismy do Irkucka. na wyspe niestety nie dotarlismy, ale bedzie tam czekac na nas jeszcze, na inny, bardziej sloneczny raz.
z mila parka, ktora nas zabrala na stopa zwiedzalismy okolice Bajkalu w drodze do Ulan Ude, w ktorym nawet sie nie zatrzymywalismy- kierowalismy sie prosto tutaj.

kolej- smieszne doswiadczenie, w sumie bardzo szybko zlecialo! ale wylazenie na nasze gorne lozka i ciasnota doprowadzaly juz powoli do szalu i zalamania nerwowego.
niezapomniany prysznic z butelki w kiblu. mniam.
bylismy chyba jedynymi na caly nasz wagon, ktorzy pili wodke; poza jedna noca, kiedy poznalismy pare Rosjan - ich nikt nie przebije, nie mielismy i dalej nie mamy co do tego zludzen :) budzili nas o 2 w nocy i o 7 rano zeby pic dalej...hm.

Moskwa wielka i szara, oczywiscie zbyt droga. w sumie bez szalu.
dojazd tam od granicy lotewskiej jednym stopem- czyli ponad 600 km - jeden z dluzszych w ogole:)


spac ide, bo jutro wyjezdzamy rano - tj. kolo 10 ;p, dobranoc! (kiedy tutaj 1. w nocy, w Polsce dopiero 19., fajnie, nie?:D)